W skrócie
Pytanie o szybki test na malarię pada na konsultacjach przed wyjazdem coraz częściej, bo zestawy można kupić przez internet, a ich obsługa wygląda na prostą. Test rzeczywiście da się wykonać w pokoju hotelowym. Trudniej z interpretacją wyniku, zwłaszcza ujemnego, i właśnie od niej zależy, czy test chroni podróżnego, czy usypia jego czujność w chwili, gdy liczą się godziny.
Jak działa szybki test diagnostyczny
Szybki test diagnostyczny, w literaturze oznaczany skrótem RDT, wykrywa w kropli krwi białka wytwarzane przez zarodźce malarii. Większość testów rozpoznaje białko HRP2, charakterystyczne dla Plasmodium falciparum, czyli gatunku odpowiedzialnego za najcięższe przebiegi, a część dodatkowo enzym wspólny dla wszystkich gatunków. Wynik odczytuje się z paska, podobnie jak w teście ciążowym albo w teście antygenowym na COVID-19.
Procedura pokazana na nagraniu wygląda tak samo w większości zestawów. Opuszkę palca nakłuwa się jednorazowym nakłuwaczem, kroplę krwi nanosi do okienka testu, dodaje płyn buforowy i po 15 minutach odczytuje wynik. Pojawienie się linii kontrolnej potwierdza, że test zadziałał. Linia testowa oznacza wykrycie antygenu.
Najwięcej błędów pojawia się przy odczycie. Linia testowa bywa ledwie widoczna i łatwo uznać ją za brak wyniku. Odczyt później, niż przewiduje ulotka, daje z kolei fałszywie dodatnie linie: w ocenie testów sprzedawanych przez internet pojawiały się one w 10-90% próbek bez zarodźca, zależnie od produktu. Test przechowywany poza zakresem temperatur podanym w ulotce, co w tropikach zdarza się łatwo, może tracić czułość jeszcze przed otwarciem.
Ujemny wynik nie wyklucza malarii
Test ma kilka ograniczeń wynikających z jego budowy, a każde z nich prowadzi w tę samą stronę: do wyniku ujemnego u osoby chorej.
| Ograniczenie | Skutek dla wyniku |
|---|---|
| Mała liczba zarodźców we krwi | We wczesnej fazie choroby antygenu jest za mało, żeby test go wykrył |
| Zarodźce bez białka HRP2 | Szczepy P. falciparum z mutacją uniemożliwiającą wytwarzanie HRP2 nie dają linii testowej. W 2024 roku WHO odnotowała je w 42 krajach, a w Brazylii, Dżibuti, Erytrei, Etiopii, Nikaragui i Peru odsetek przekroczył 15% |
| Gatunki inne niż P. falciparum i P. vivax | P. ovale i P. malariae były wykrywane słabo przez wszystkie oceniane testy dostępne dla podróżnych |
| Ocena nasilenia zakażenia | Test nie pokazuje, jaki odsetek krwinek jest zakażony, a od tego zależy sposób leczenia |
Brytyjska grupa ekspertów do spraw malarii przy UKHSA wprost nie zaleca rutynowego samodzielnego testowania przez podróżnych. Uzasadnia to tym, że chorzy mogą wykonać test nieprawidłowo i przeoczyć zakażenie, a fałszywie ujemny wynik opóźnia leczenie. Według tych samych wytycznych jeden ujemny wynik testu albo rozmazu krwi nie wyklucza rozpoznania, dlatego przy podejrzeniu malarii badanie krwi powtarza się codziennie przez trzy dni. Na skok gorączki przed pobraniem krwi nie trzeba czekać, bo to tylko opóźnia diagnozę.
Kiedy test w apteczce ma sens
Szybki test ma uzasadnienie przy wyjazdach, na których od gorączki do lekarza mija więcej niż doba: przy długim pobycie na terenach wiejskich w Afryce Subsaharyjskiej, przy trekkingu, wyprawie łodzią w głąb Amazonii albo pracy w terenie. W takich warunkach test jest jednym z elementów planu ustalonego z lekarzem jeszcze w Polsce.
Test może pomóc
- długi pobyt daleko od placówki medycznej z laboratorium
- zestaw dobrany i omówiony z lekarzem przed wyjazdem, przechowywany zgodnie z ulotką
- w apteczce jest też lek do leczenia doraźnego, przepisany na wypadek braku dostępu do pomocy
- podróżny wie, że wynik ujemny przy utrzymującej się gorączce nic nie zamyka
Test nie wystarcza
- gorączka po powrocie do Polski, gdy szpital jest na wyciągnięcie ręki
- gorączka w mieście z dostępem do laboratorium
- splątanie, duszność, żółtaczka, ciemny mocz albo powtarzające się wymioty
- gorączka u kobiety w ciąży albo u dziecka
Lek do leczenia doraźnego, nazywany w wytycznych angielskim skrótem SBET, przepisuje lekarz po ocenie trasy, długości pobytu i chorób współistniejących. Brytyjska ulotka dla podróżnych opisuje próg jego użycia: gorączka 38 stopni Celsjusza lub wyższa, która pojawia się co najmniej tydzień po wjeździe do rejonu malarii, gdy pomocy lekarskiej nie da się uzyskać w ciągu 24 godzin od jej początku. Lek przyjmuje się wtedy i nadal szuka lekarza. CDC podkreśla, że taki zapas jest rozwiązaniem tymczasowym i nie zastępuje profilaktyki lekowej. Ani test, ani lek doraźny nie kończą sprawy, bo pierwsze badanie krwi w placówce medycznej wciąż jest potrzebne.
Malaria może się ujawnić długo po powrocie
Malaria rozwija się najwcześniej po około tygodniu od ukłucia zakażonego komara, a WHO podaje, że objawy pojawiają się zwykle po 10-15 dniach. Mogą jednak wystąpić także po kilku miesiącach. Wytyczne UKHSA każą brać malarię pod uwagę u każdej chorej osoby, która w ostatnim roku była w tropikach, ze szczególną czujnością w pierwszych trzech miesiącach po powrocie. Gorączkę po takiej podróży traktuje się jak malarię, dopóki badanie krwi jej nie wykluczy, również wtedy, gdy podróżny przyjmował profilaktykę lekową.
Pierwsze objawy przypominają grypę, więc o podróży trzeba powiedzieć lekarzowi od razu. Rozstrzyga badanie krwi wykonane w placówce medycznej. Jak wygląda diagnostyka gorączki po powrocie i jakie dane podać w gabinecie, opisaliśmy w artykule o objawach po powrocie z tropików.
Zaburzenia świadomości, drgawki, duszność, zażółcenie skóry lub białkówek, ciemny albo skąpy mocz oraz wymioty uniemożliwiające przyjmowanie płynów u osoby, która była w rejonie występowania malarii, oznaczają możliwy ciężki przebieg. W takiej sytuacji jedzie się na izbę przyjęć albo dzwoni pod 112, bez wykonywania testu w domu.
Zapobieganie przed wyjazdem
Komary z rodzaju Anopheles, które przenoszą malarię, żerują głównie od zmierzchu do świtu. Wieczorem i w nocy chronią więc repelent na odsłoniętą skórę, odzież z długimi rękawami i nogawkami oraz moskitiera nad łóżkiem, najlepiej impregnowana permetryną. Tam, gdzie ryzyko jest wysokie, ochrona przed ukłuciami nie wystarcza i lekarz dobiera chemioprofilaktykę: preparat, dawkowanie, moment rozpoczęcia i czas przyjmowania po powrocie zależą od kierunku, długości pobytu, wieku i przyjmowanych leków.
- Ocena ryzyka dla konkretnej trasy, bo malaria występuje nierówno także w obrębie jednego kraju. Ten sam wyjazd do Azji może nie wymagać profilaktyki lekowej w miastach i kurortach, a wymagać jej w rejonach leśnych i przygranicznych.
- Chemioprofilaktyka przyjmowana do końca schematu, również przez wyznaczony czas po powrocie, nawet gdy podróż przebiegła bez objawów.
- Repelent i moskitiera zapakowane do bagażu podręcznego, żeby chroniły od pierwszego wieczoru.
- Szybki test i lek doraźny tylko wtedy, gdy lekarz uzna je za zasadne dla danej trasy, razem z instrukcją, co zrobić przy każdym wyniku.
Zakres profilaktyki ustala się na konsultacji przed wyjazdem, którą można odbyć także online. Objawy, rejony ryzyka i zasady przyjmowania leków przeciwmalarycznych opisaliśmy szczegółowo w poradniku o malarii.





